Jest to publiczne przedszkole. Uczęszcza do niego około 260 dzieci. Data otwarcia placówki to 27-02-2020.
Atuty
język angielski
Opinie o: Przedszkole Publiczne Edulica 1
Dodaj opinię
Justyna
2/5
23-09-2026 18:55
Długo zastanawiałam się nad opinią, ale sama chciałabym znaleźć takie podsumowanie przed wyborem placówki. Dziecko uczęszczało rok do Edulici przy Pileckiego i bardzo żałuję, że nie zmieniliśmy przedszkola wcześniej.
Moje główne zastrzeżenia organizacyjne:
Adaptacja – bez uprzedzenia (informacja pierwszego dnia przedszkola) rozłożona na dwa tygodnie, po zaledwie 2 godziny dziennie.
Przeludnienie – grupy zdecydowanie za duże, a sale za małe: 28 dzieci na tylko 2 opiekunów.
Skracanie czasu pracy – placówka czynna do 17:30, ale regularnie (kilka razy w miesiącu) pojawiały się prośby o wcześniejszy odbiór z powodu braków kadrowych. Odbieraliśmy dziecko o 15-16, bo było przebodźcowane, co wywoływało zachowania niepożądane.
Wydarzenia i dni wolne – po każdym Dniu Rodzica, wycieczce itp. był obowiązek natychmiastowego zabrania dziecka (14 czy 15). Rozpoczęcie i zakończenie roku trwało 2h (od 9:00), po czym trzeba było zabrać dziecko. W wakacje placówka zamknięta prawie miesiąc – logistyczne ciezko dla pracujących rodziców.
Kierowanie do PPP – przy podstawowych problemach dzieci są odsyłane do poradni. To opinia również innych rodziców. W samej poradni dowiedziałam się, że mają najwięcej zgłoszeń właśnie z Edulici przy Pileckiego. Wydaje się to być presją na orzeczenia.
Logistyka posiłków – chcieliśmy przywozić dziecko po śniadaniu. Mimo deklaracji opłat za niewykorzystane posiłki, każdego wieczoru musieliśmy zglaszać obecność lub jej brak smsem. Spóźnienie 5-10 po 8:30 w dniu kiedu chcielismy skorzystac z posiłkow skutkowało odmową wpuszczenia. Wypracowanie kompromisu zajęło miesiące.
Kadra i komunikacja – nauczyciele mili, ale brakuje im empatii, doświadczenia i zrozumienia dla rodzica. W trudnych sytuacjach rozkładanie rąk. Komunikacja przy odbiorze krótka, skupiona głównie na negatywach i często prowadzona bezpośrednio przy dziecku.
Presja na rodziców – wymuszanie zaangażowania, nie na zasadzie prosby, tylko ktos musi byc wyznaczony do dekorowania sal, opieki na wycieczkach itp. Trójki klasowej było mi po prostu szkoda. Generowanie wyrzutów sumienia u osób, które odbierają dzieci o 17:00 (komentarze, że dzieci z naszej grupy zostają jako ostatnie). Każdy ma inny tryb pracy, nikt nie robi tego złośliwie.
Inne – mało wyjść na plac zabaw (100 m dalej) jesienią i zimą. Wyżywienie z własnej kuchni średnie (np. margaryna w kanapce na wycieczkę).
Do zmiany namówiła nas psycholog, która nie widziała u dziecka zachowań poza normą, a dziwiła ją skrajna różnica między domem a Edulicą. Po zmianie placówki (to już 3. miesiąc) dziecko totalnie rozkwitło. Nie pojawiło się ani jedno niepożądane zachowanie. Cała rodzina odżyła, a współpraca w nowym miejscu jest bezproblemowa w każdej materii. Nie wiedzialam, że moze byc az taki kontrast...
Nie interesują mnie normy ustawowe dotyczące m2 czy liczby dzieci na opiekuna – w praktyce to się po prostu nie sprawdza, szczegolnie przy 3-latkach. Odniosłam wrażenie, że placówka oczekuje od małych dzieci skupienia i zachowania na poziomie 5-latków.
Byliśmy rodzicami współpracującymi, reagującymi na każdy sygnał (zajecia SI, psycholog, odbieranie itp.), a nawet przy takim zaangazowaniu wspolpraca byla trudna. Edulica przy Pileckiego sprawdzi się przy dzieciach spokojnych, których nie przebodźcuje tłum w małej sali. Na Google placówka ma dobre oceny. Wydaje mi sie, ze ludzie czesto godzą się ze stanem rzeczy i tych slabszych nie zamieszczaja. Zapewne wiele zależy od konkretnego nauczyciela i sali, na którą się trafi. Mielismy wielokrotnie spotkania z nauczycielami i dyrektor. U nas sporo elementów nie zagrało, a rok pokazał, że to nie było miejsce dla nas. Myślałam, że problemy z Edulici pojawią się też w nowym przedszkolu. Nic takiego się nie stało, co mówi samo za siebie.
Moje główne zastrzeżenia organizacyjne:
Adaptacja – bez uprzedzenia (informacja pierwszego dnia przedszkola) rozłożona na dwa tygodnie, po zaledwie 2 godziny dziennie.
Przeludnienie – grupy zdecydowanie za duże, a sale za małe: 28 dzieci na tylko 2 opiekunów.
Skracanie czasu pracy – placówka czynna do 17:30, ale regularnie (kilka razy w miesiącu) pojawiały się prośby o wcześniejszy odbiór z powodu braków kadrowych. Odbieraliśmy dziecko o 15-16, bo było przebodźcowane, co wywoływało zachowania niepożądane.
Wydarzenia i dni wolne – po każdym Dniu Rodzica, wycieczce itp. był obowiązek natychmiastowego zabrania dziecka (14 czy 15). Rozpoczęcie i zakończenie roku trwało 2h (od 9:00), po czym trzeba było zabrać dziecko. W wakacje placówka zamknięta prawie miesiąc – logistyczne ciezko dla pracujących rodziców.
Kierowanie do PPP – przy podstawowych problemach dzieci są odsyłane do poradni. To opinia również innych rodziców. W samej poradni dowiedziałam się, że mają najwięcej zgłoszeń właśnie z Edulici przy Pileckiego. Wydaje się to być presją na orzeczenia.
Logistyka posiłków – chcieliśmy przywozić dziecko po śniadaniu. Mimo deklaracji opłat za niewykorzystane posiłki, każdego wieczoru musieliśmy zglaszać obecność lub jej brak smsem. Spóźnienie 5-10 po 8:30 w dniu kiedu chcielismy skorzystac z posiłkow skutkowało odmową wpuszczenia. Wypracowanie kompromisu zajęło miesiące.
Kadra i komunikacja – nauczyciele mili, ale brakuje im empatii, doświadczenia i zrozumienia dla rodzica. W trudnych sytuacjach rozkładanie rąk. Komunikacja przy odbiorze krótka, skupiona głównie na negatywach i często prowadzona bezpośrednio przy dziecku.
Presja na rodziców – wymuszanie zaangażowania, nie na zasadzie prosby, tylko ktos musi byc wyznaczony do dekorowania sal, opieki na wycieczkach itp. Trójki klasowej było mi po prostu szkoda. Generowanie wyrzutów sumienia u osób, które odbierają dzieci o 17:00 (komentarze, że dzieci z naszej grupy zostają jako ostatnie). Każdy ma inny tryb pracy, nikt nie robi tego złośliwie.
Inne – mało wyjść na plac zabaw (100 m dalej) jesienią i zimą. Wyżywienie z własnej kuchni średnie (np. margaryna w kanapce na wycieczkę).
Do zmiany namówiła nas psycholog, która nie widziała u dziecka zachowań poza normą, a dziwiła ją skrajna różnica między domem a Edulicą. Po zmianie placówki (to już 3. miesiąc) dziecko totalnie rozkwitło. Nie pojawiło się ani jedno niepożądane zachowanie. Cała rodzina odżyła, a współpraca w nowym miejscu jest bezproblemowa w każdej materii. Nie wiedzialam, że moze byc az taki kontrast...
Nie interesują mnie normy ustawowe dotyczące m2 czy liczby dzieci na opiekuna – w praktyce to się po prostu nie sprawdza, szczegolnie przy 3-latkach. Odniosłam wrażenie, że placówka oczekuje od małych dzieci skupienia i zachowania na poziomie 5-latków.
Byliśmy rodzicami współpracującymi, reagującymi na każdy sygnał (zajecia SI, psycholog, odbieranie itp.), a nawet przy takim zaangazowaniu wspolpraca byla trudna. Edulica przy Pileckiego sprawdzi się przy dzieciach spokojnych, których nie przebodźcuje tłum w małej sali. Na Google placówka ma dobre oceny. Wydaje mi sie, ze ludzie czesto godzą się ze stanem rzeczy i tych slabszych nie zamieszczaja. Zapewne wiele zależy od konkretnego nauczyciela i sali, na którą się trafi. Mielismy wielokrotnie spotkania z nauczycielami i dyrektor. U nas sporo elementów nie zagrało, a rok pokazał, że to nie było miejsce dla nas. Myślałam, że problemy z Edulici pojawią się też w nowym przedszkolu. Nic takiego się nie stało, co mówi samo za siebie.